Uwaga Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. OK

Darmowa dostawa od 250 zł

Czy to koniec kina, jakiego znamy?


Kina w czasie Pandemii

Lubisz chodzić do kina? To przyjemność, której fanom filmów było sobie trudno odmówić – zwłaszcza w przypadku spektakularnych superprodukcji, pełnych efektów specjalnych. Kto by pomyślał, że rzeczywistość kinomanów zmieni się aż tak drastycznie, i to w mgnieniu oka? Taki właśnie jest efekt wybuchu pandemii koronawirusa. Czy zwiastuje ona koniec kina, jakiego znamy?

COVID-19 to hasło, którego trudno jest dzisiaj uniknąć w odniesieniu do jakiejkolwiek dziedziny życia. Te wirus wywrócił je do góry nogami. Zmienił także pop-kulturę. Jak? Czy pamiętasz, że jeszcze przed lockdownem twórcy najnowszej odsłony przygód Jamesa Bonda przesunęli premierę „Nie czas umierać” na listopad? Można powiedzieć, że producenci „wyczuli pismo nosem”, bo już niedługo później kina zostały zupełnie zamknięte.

Zamknięte kina, i co dalej?

W czasie lockdownu, gdy przebywanie na zewnątrz było niemal niemożliwe, miłośnikom popkultury pozostało zatem kino domowe. Niemal natychmiast zanotowano ogromny wzrost ruchu w sieci. Serwery Netflixa i HBO GO stanęły przed ogromnym wyzwaniem, podobnie jak dostawcy internetu.

Przed wyzwaniem stanęli też producenci filmowi. Jedni z nich podążyli drogą twórców Bonda – odkładając premierę swoich produkcji w czasie. Tak stało się m.in. z „Czarną wdową” Marvela czy „Mulan” wytwórni Disney’. Inni zdecydowali się na przeniesienie premiery filmowej do serwisów streamingowych. W takiej formie pojawił się np. polski horror „W lesie dziś nie zaśnie nikt”. Czy to dobra decyzja dla twórców – o tym mogłyby powiedzieć wyniki finansowe, do których nie mamy dostępu.

Pewne jest jedno impas trwa.

Powrót do kin po COVID?

W Polsce sale kinowe mogły zacząć działać już w czerwcu. Mimo to, duże multipleksy ociągały się z ponownym otwarciem się dla klientów. Powodów było kilka, ale najważniejszym był… brak nowych premier. Wszystkie wakacyjne blockbustery zostały przesunięte w czasie (często na bliżej nieokreślony termin). Jedyne, co pozostało kinom, to wyświetlanie największych hitów sprzed kilku miesięcy.

Zainteresowanie seansami jest również wyraźnie niższe. Z jednej strony filmy ogląda się teraz „w reżimie sanitarnym”, tj. obowiązkowo z maseczką zakrywającą twarz i usta oraz zajmując co drugie siedzenie na sali, co wywołuje dyskomfort. Z drugiej, wielu widzów obawia się wizyty w kinie z uwagi na ryzyko infekcji. 

Z tych powodów pierwsza duża premiera po COVID-19, „Tenet” Christophera Nolana, nie może zostać uznana za spektakularny sukces. Z danych Warner Bros wynika, że film w weekend otwarcia zarobił w USA ok. 20 mln dolarów. Suma wydaje się duża, jednak, dla porównania warto spojrzeć na ubiegłoroczną premierę „Avengers Endgame” – film zarobił w tym samym czasie 350 mln dolarów, a więc… niemal 20 razy więcej!

Kolejne premiery również rozczarowują – tak jak np. wspomniany już disneyowski film „Mulan”, którego zły wynik może jednak wynikać także z negatywnych recenzji krytyków.

Co na to twórcy?

Przed twórcami twardy orzech do zgryzienia. Wiele wytwórni podejmuje radykalne decyzje i skraca czas, po jakim film mający premierę filmową trafi do serwisu streamingowego. Jeszcze do niedawna miało to miejsce najczęściej dopiero po kilku miesiącach, aby seans miał szansę „wybrzmieć” na sali kinowej. Teraz filmy z wytwórni Universal będą trafiały na VOD już po 17 dniach od premiery! To pokazuje, że twórcy rozumieją, iż trzeba położyć większy nacisk na dystrybucję internetową.

Co to oznacza dla widzów? Z jednej strony to dobra wiadomość, ponieważ nawet pomimo pandemii będą mogli podtrzymać kontakt z ulubionymi bohaterami i czerpać garściami z filmowego świata. Z drugiej mogą się spodziewać podniesienia cen biletów w kinach, tego, że niektóre multipleksy zostaną zamknięte, a także zmiany sposobu obcowania z dziełami filmowymi.

Jak długo potrwa ta sytuacja? Czy wywoła nieodwracalne zmiany w przemyśle filmowym? Na ostateczną odpowiedź na te pytania przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. W międzyczasie warto się cieszyć dostępnymi formami kontaktu z ulubionymi bohaterami. Być może przypomną Ci o nich nasze gadżety?

Komentarze

Postów nie znaleziono

Nowy wpis